Aniołki Bez Charliego

Kino na zdalnym

„Kino jest wynalazkiem dla (…) ludzi, którzy pragną uciec od swojej smutnej rzeczywistości?”

Jeśli to prawda, to cóż ma uczynić człowiek w czasie drugiej fali pandemii, skoro zamknięto wszystkie kina.
Skoro nie możemy z uczniami skryć się w świecie X Muzy, zróbmy sobie kino w domu.
Tak rozważałam, dążąc do tego, aby czas lockdownu nie był czasem straconym, aby wykorzystać go do rozwoju gustu filmowego młodych ludzi.
Pomyślałam, że mogę im proponować co tydzień do obejrzenia wartościowe filmy, a potem – na nieformalnych spotkaniach online przy herbatce – dyskutować, interpretować, krytykować….
Mogłoby to nauczyć młodzież krytycznego obcowania ze sztuką filmową, rozwijać ich wrażliwość, pogłębiać wiedzę o kulturze, lepiej rozumieć rzeczywistość wokół.

I tak powstał nasz Szkolny Klub Filmowy. Zapisało się do niego 60 uczniów (🥰). Stworzyliśmy logo, wymyśliliśmy nazwę i…się zaczęło.
Na pierwszy ogień wybrałam film Krzysztofa Kieślowskiego „Amator”. Młodzież miała tydzień na obejrzenie filmu dostępnego na You Tube, na kanale WFDiF.
Udostępniłam im Padlet, w którym mogli zawieszać swoje wrażenia, opinie, refleksje po seansie.

Obawiałam się, że przy tak dużej liczbie uczestników, podczas spotkania online nie każdy odważy się zabrać głos. Dla wielu po prostu nie wystarczy czasu. Tworząc scenariusz tego spotkania, inspirowałam się sugestiami dotyczącymi analizy filmu „Amator” ze strony Nowych Horyzontów Edukacji Filmowej. Postanowiłam jednak wykorzystać TIK, aby zaangażować wszystkich uczniów do pracy na analizą tego dzieła.

Zaczęliśmy od spontanicznych refleksji nad tym, o czym traktuje film Krzysztofa Kieślowskiego. Młodzież prowadziła żywą dyskusję, ale mogli także wypowiedzieć się w programie Answergarden.

Następnie skupiliśmy się nad tytułem filmu. W Mentimeter wynotowałam ze słownika języka polskiego cztery znaczenia wyrazu „amator”, a młodzież miała zdecydować, która najtrafniej oddaje tematykę filmu.

Potem oczywiście pojawiły się stałe elementy – charakterystyka bohatera, jego metamorfoza ze skromnego zaopatrzeniowca w twórcę, analiza rozwoju jego pasji i kłopotów, jakie z się z tym wiązały. Na pytanie, kim ostatecznie staje się Filip Mosz, wielu odpowiedziało: „Artystą”, choć pojawiły się także takie sformułowania, jak: „Maniakiem, szaleńcem”. Ale czy dla artystów potrzeba tworzenia nie jest manią? Czy nie popadają w obłęd, podporządkowując wszystko kreacji?

Młodzież miała wiele pytań zwłaszcza o scenę kończącą dzieło. Znów wykorzystaliśmy Mentimeter, aby wynotować pytania, na jakie powinien sobie odpowiedzieć Filip Mosz.

Interpretacji zakończenia „Amatora” wykreowaliśmy wiele. Ciekawe, że uczniowie z oburzeniem oceniali postawę żony głównego bohatera, krytykowali ją za brak zrozumienia dla pasji męża. I polubili Mosza właśnie za odwagę realizowania tej pasji.

Nie mogliśmy pominąć kontekstu historycznego i sylwetki dyrektora zakładu. Rozważania nad rzeczywistością PRL-u, cenzurą, nad słowami: „Nie wszystko, co sfilmowane, musi być pokazane” otworzyły kolejne ścieżki interpretacyjne. A komentarz jednego z jurorów na pierwszym konkursie Mosza zaakcentowaliśmy, jako credo dla każdego przyszłego twórcy.

Finałem spotkania była burza mózgów na Tricider nad odpowiedzialnością artysty i jego prawem do przekraczania granic.
Chciałam jeszcze skłonić młodzież do poszukiwania innych dzieł podejmujących motyw roli artysty, roli sztuki, autotematyzmu tekstów kultury, ale także do znalezienia przykładów kontrowersyjnych dzieł sztuki. W tym celu założyłam tablicę na Wakelet i wspólnymi siłami stworzyliśmy bank takich tekstów kultury.

Nie ukrywam, że tym filmem chciałam także skłonić młodzież do podejmowania własnych inicjatyw wyrażania się za pomocą sztuki. Czekam teraz na ich pierwsze filmiki, wiersze, obrazy…

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Cresta Social Messenger