O łacinie, mitologii i pszczołach…bez nudy

Bawi, porusza, ale także uczy. Literatura popularnonaukowa dla dzieci 

Czy podręczniki muszą być nudne? Jak przybliżyć zawiłości łaciny czy mitologii bez zbędnego dydaktyzmu, encyklopedyzmu czy moralizatorstwa? Jak osiągnąć spełnienie horacjańskiej idei 

„docere, movere, delectare”,

żeby literatura popularnonaukowa nie trącała myszką, a była „epicka”.

Dzieci są żądne wiedzy, łakną nowinek, a jeśli w dodatku otrzymają to wszystko w formie zabawy, kolorowych ilustracji, z humorem – sukces murowany.

Zuzanna Kisielewska „Nolens volens, czyli chcąc nie chcąc. Prawie 100 sentencji łacińskich i kilka greckich”.

Taką propozycję dla młodszych czytelników ma Zuzanna Kisielewska w swojej książce „Nolens volens, czyli chcąc nie chcąc. Prawie 100 sentencji łacińskich i kilka greckich”.

Autora podjęła się zadania, wydawałoby się niemożliwego. Uczyniła łacinę główną bohaterką swojej książki. Postanowiła przybliżyć mniej i bardziej popularne sentencje łacińskie wraz z okolicznościami ich powstania. Wyszła z założenia, że bez świadomej znajomości fundamentów większości europejskich języków, jesteśmy ubożsi. 

„Łacina pojawia się w nazwach organów międzynarodowych instytucji – na Radę Unii Europejskiej mówi się także Consilium. Jest obecna w świecie sportu – na przykład w nazwie klubu piłkarskiego Borussia (łac. Prusy) Dortmund. Zakamuflowała się także choćby w elektronicznych zegarkach – stosowane w krajach anglojęzycznych akronimy AM i PM, oznaczające godziny przed południem i po nim, pochodzą od łacińskich wyrażeń ante i post meridiem”.

Oprócz przyswojenia wielu sentencji łacińskich poznamy także zabawne anegdotki z czasów starożytnych, konteksty kulturowe i historyczne związane z najsławniejszymi bohaterami antycznymi. 

Dowiemy się na przykład, kto do ostatnich chwil swojego życia pracował nad kolejną teorią matematyczną i dał się zabić, aby ocalić swoje rysunki z obliczeniami. Którego filozofa rzymskiego nazwalibyśmy dziś terapeutą, a może nawet coachem, a który walczył już w starożytności z nadmiernym konsumpcjonizmem.

Być może w czasach, gdy łacina wraca do szkół średnich, ktoś rozważy, aby ewentualne podręczniki choć trochę przypominały „Nolens volens…”.

Jan Bajtlik „Nić Ariadny. Mity i labirynty”

Skoro mowa o szkole, to trzeba wspomnieć także o obecności mitologii greckiej i rzymskiej zarówno w szkole podstawowej, jak i średniej. Z jednej strony wydaje się, że mity, które zawierają wiele elementów tak kochanej dziś przez czytelników niesamowitości, przypominają baśnie, legendy czy literaturę fantasy, powinny fascynować młodych czytelników. Z drugiej, wielu nauczycieli narzeka, że nastolatkowie niechętnie czytają tę lekturę. 

Chyba znalazłyśmy receptę…

Tym wymagającym, czy czującym niechęć do mitologii, proponujemy remedium w postaci książki Jana Bajtlika „Nić Ariadny”.

Podążając za kolejnymi ilustracjami/labiryntami, gubimy się w zawiłościach mitu o stworzeniu świata czy wojnie trojańskiej, aby ostatecznie odnaleźć drogę i zrozumieć przesłanie tych historii. 

Przepiękne ilustracje pozwalają poznać losy mitycznych bohaterów i świat starożytnych Greków. Książkę można oglądać, czytać, opowiadać na wiele sposobów. Maluchom rodzice mogą snuć opowieści, a one paluszkiem będą wędrować po labiryntach, które wizualizują to, co opowiedziane. Starszym książka pozwoli usystematyzować wiadomości, zainspiruje do pogłębiania swoich wiadomości bądź zachęci do zerknięcia do Parandowskiego.

Książka cudo. Polecamy.

Na zakończenie propozycja dla młodszych czytelników. 

Piotr Socha „Pszczoły”

„Pszczoły” Piotra Sochy zapraszają do wędrówki po królestwie pszczół. W czasach, kiedy martwimy się masowym umieraniem pszczół, pogłębianie świadomości najmłodszych pokoleń w tym temacie jest koniecznością. 

Albert Einstein powiedział kiedyś, że w dniu, w którym umrze ostatnia pszczoła, ludzkości zostaną cztery lata życia.

Musimy podjąć działania. Niech jednym z nich będzie pogłębienie wiedzy, obudzenie u dzieci fascynacji pszczelim światem.

Z książki, znów z fantastycznymi ilustracjami, dowiemy się o pochodzeniu tych owadów, produkcji miodu i historii pozyskiwania go przez człowieka. O pracy bartnika, miododajnych roślinach i anegdotach historycznych związanych z pszczołami. Wreszcie o zagrożeniach dla pszczelego świata i pomysłach na uporanie się z nimi. 

Czy wiecie na przykład, że ule stoją na dachu Pałacu Kultury i Nauki i redakcji „Gazety Wyborczej” po to, aby stworzyć pszczołom warunki do życia w mieście?

Być może książka zainspiruje do podjęcia działań na rzecz braci mniejszych. Sprawi dużo frajdy dzieciom, ale także dorosłym. 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cresta Social Messenger